Rafity przygody z Portugalami na koncu swiata

Monday, January 29, 2007

ach co tam sie w moim zyciu w miasteczku w masywie Serra de Estrella dzialo
sie pilo sie i kacowalo sie - w takich slowach mozna to skrocic

czwartku za bardzo nie pamietam, tylko tyle ze wieczorem byla imprezka u moich spanish friends, Czeczu i Javi, bylo bardzo"upoj-mnie", chlopaki mieli 10 litrow wina i sie nawalilem sie, potem bylo wyjscie na miasto, ale tego nie pamietam, w ogole dziwie sie ze udalo mi sie w stanie jakim bylem w ogole gdzies wyjsc, ale podobno szybko wrocilem, potem podobno siedzialem u Daniela potem u Czecza w pokoju z Danielem, potem w Gaza i Dreeda, zasnalem na lozku Dreedinha, a gdzies po 6 wrocilem do swojego wyra, gdzie spedzilem nastepnych pare godzin tak do 17-ej, takiego kaca mialem ze myslalem mnie zajebie na smierc,

no i wstalem o tej 17, choc jeszcze bym se polezal, lecz Daniel mnie poinformowal, ze q... przydalo by sie pojsc na ostatni portugalski, wpis wziazc i w ogole, no wiec sie wytoczylem i poszedlem,
2 godziny spedzilem z opuszczonym lbem podtrzymywanym przez reke oparta lokciem o lawke,

wrocilem do akademca, gdzie z Kriszem przyrzadzilismy zupe, grochowa z wszystkim innym procz grochu, ale za to z jakas cietrzerzyca czy innym hujstwemm, ale dobre to, byla zajebista

a tak w ogole to Kriss ostatnio mnie jakos rozpieszcza normalnie, te zupki i takie tam, w dupie mi sie poprzewraca chyba normalnie, kabanosy i biala Polska kielba ;)

potem bylo spotkanie z Rita, zaprosila nas do jednego baru-kawiarenki, po zupie zrobilo mi sie lepiej, wiec se poszedlem, bylem tylko ja, Pablo i 3 dziewczyny z San Antonio, bylo milo i postanowilem ze nie bede pil alk i dotrzymalem zobowiazania swojego, zamowilem herbate, a dostalem wrzatek z mala skorka cytryny, acha spoko, ale stalo sie cos takiego ze grzebiac po kieszeniach znalazlem torebke herbaty, how? ich weiss nicht.
no ale se rozrobilismy z Pablem i byla normalna herbata, no strzelilem se jeszcze cole, bo suszylo jak sk... potem Rita poodwozila nas po resydencjach, w naszym przypadku trwalo to moze 20-30 minut choc doszlibysmy do siebie w gdzies 10, ale milo bylo,

a gdy wrocilem do paca, Kris wyciagnal mnie do baru na piwo, i takim to sposobem moja postanowienie h.. strzelil, dobrze ze baru zamykaja tu o 2, bo oszczedzilo mi to juz troche kasy i kaca

potem wstalem w sob i postanowilem ze juz nie wytrzymam w tym pokuju z tym pigmejem i wszedobylskim grzybem, on jest naprawde wszedzie!!(kiedys o nim napisze) zabralem czesc gratow i wbilem sie na miejsce Dejva, ktory zmyl sie na luty, przyszedl Daniel z Ariadna, ktora zaaplikowala mi wielka dawke hiszanskiej i galijskiej kultury i muzyki, po godzinie spedzona z nia przy laptopie modlilem sie o koniec, choc niektora muza byla dosc spokojowa, ale za duzio

potem zaczelismy pic!!! w sob pili chyba wszyscy, po kuchniach pokojach wszedzie, potem ciec nas ganial wyganial przeganial i rozganial,az w koncu wywalil mnie i Krisa z akademika, zaopatrzonych w wodke z cola
ogolnie wiekszosc sie napila zdeczka, a ja chyba prawie jak zwykle najbardziej,
poszlismy na disco bylo zajefajowo, bawilem sie morowo, do czasu az gdzies o piatej czy przed zdeka, zasnalem na barze, apotem mialem problemy z ochroniarzami i szefem klubu, podobno nie pierwszy raz, choc tego za bardzo nie pamietam, bo nie mialem kasy ;P(jak i kumple hiszanie tez Czecz i Javi i Danni), ale inny hiszpanski ziom mi pozyczyl wiec git i jakos sie dotoczylem do paca, choc bok mnie boli jak sk.... i nie wiem czemu

a tytul bloga chyba pownienem zmienic na: Rafity przypaly z portugalami...
o niedzieli chyba nie musze pisac jak mi minela... :/

qrcze zatesknilem za ekscesami i wyjsciami to mam

a dzis zagadalem z niejaka Filomena:szefowa wszystkich szefow od spraw akademikowych, ciezko bylo tam dojsc w bolem w boku ale jakos i przeprowadzam sie do Pabla w miejsce Krissa jak wyjedzie, zobaczymy czy bedzie z niego lepszy roommade niz z Timora ;)

Thursday, January 25, 2007

qrwaa... siedze przed kompem i staram sie pisac te zasrane prace, ale jakis wczorajszy zdeka jestem i ni huja nie idzie, wiec se czytam posty naszych wielkich dziennikarzy na salon24.pl, achhh alkohol to jest zguba ludzkosci jak to mowil jeden oficer austryjacki w ck-dezerterach,

no i cos moze se napisze,
sprostowanie: jako ze Ariadna raz zobaczyla moj blog, tzn ja jej pokazalem raz na wspolnej posiadowie w bibliotece, zakonczona romantycznym spacerem ulicami covihli w swietle latarni miejskich i swiatel w oknach ;), no i chciala wiedziec coz to ja o niej nawypisywalem wiec Daniel pekl i przetlumaczyl(w sumie to nie wiem co teraz mysli?!), ale sprostowala jedna rzecz: tzn jak sie poznalismy na Latadzie, bylo odwrotnie to nie mnie nierozumiala lecz Daniela a mnie rozumiala, haaaa zawsze uwazalem ze mowie lepiej po ang od Danielita ;P a przynajmniej po pijaku,
wnioski po tym sa takie iz:
a) znaczy sie ze bylem kompletnie najebany, bardziej niz sadzilem
b)Daniel jest hujem i podpierdolil mi galijke, jeszcze nie umiem tego ubrac w slowa jak to zrobil ale normalnie wszystkie znaki na niebie i ziemi ostatnio na to wskazuja, ale jeszcze jakas teoria do tego potrzebna mi, chyba musze isc do Pawla on na pewno jakas ma albo wymysli
c)mam ochote napic sie coca-coli


co jeszcze: a zapomnialem napisac ze przed najebka u krisza, machnelismy se zupe grochowa bez grochu, byla wyczesana, jedna z najlepszych rzeczy jaka tu jadlem, i wyszla mi prawie darmo, a tak w sumie to niemal calkowicie,
Boze jak ja moglem byc takim hujem i tak go zjechac HOWWW!!!!!!;PPPPPPP
ale zupa byla miodzio,


wczoraj pod wplywem %, obiecalem jednej hiszpance Anie posta po hiszpansku,
no tyle ze jest jeden maly zasadniczy problem: nie znam hiszpanskiego!! wystarczajacy?
ale tak to jest wystarczy byc ladna hiszpanka a Rafita juz wszystko obieca, nie wiem kiedys powiem ze przeplyne kanal La Mansche czy przebiegne maraton;)
ale post bedzie jak nic, nie wiem jak ale bedzie
moze np kiedy bede mial hujowy dzien, bo akurat przeklenstwa znam?

no i tak se jeszcze pomyslalem ze tu tez profesorzy mnie nie doceniaja, normalnie Funio chyba niezgodzil sie z moja opinia o napisanej przeze mnie pracy ze jest przelomowa i rzuca nowy cien na tematyke Dumpingu i rodzi nowe zasadnicze pytania, a ja pownienem zostac sekretarzem generalnym WTO, nie wiem zawsze tak jest q... zawsze

tak samo pinto, czy jemu tez sie nie podobaly prace czy co?(bo byly nie tylko pytania) toz to byly supcio prace, nie czytalem ich nawet nie widzialem ich, ale chlopaki sie podobno starali, nawet tu dotyka mnie reka niesprawiedliwosci ....que putada!!!!!
a tak poza tym wczoraj byla najebka u Krisza, bo oddal jakis projekt, trudny duzy i takie tam wiec trza bylo opic, bylo fajnie milo ciekawie, rozbilem kumpeli wino, ale przyszla i tak juz wcieta wiec sie nie obrazila, a popierdzielajac mopem, przypomnialem sobie stare czasy wojska gdzie z mopem wiecej mnie laczylo niz karabinem, no i dzis jak wstalem tak troche skacowany bylem, jak Daniel zapukal mnie budzic to mialem ochote hafta na niego puscic, i tak poszlismy se na uczelnie po wpisy, potem kawiarni z Anka Ch., a potem zeganlismy ludzi ktorzy wyjechali, 3 dziewczeta i Dejw, ale wroca oni w marcu, ale sie wyspecjalizowalem sie w tym, moge zostac zawodowym machaczem i tak znowu jak ktos wyjezdza na nostalgie mi zeszlo i juz na nimi tesknie

hmm tyle chyba
czuwaj

profesorki

hmmm tak w ogole se pisze pisze ten blok, a jakos nie wspominam za duzo o uczelni mojej i moze przez to niektorzy moga sobie pomyslec ze przyjechalem tu po cos innego niz studiowanie badz gorzej ze nawet nic tu nie robie

wiec moze napisze o moich nowych fajnych portugalskich profesorach czy tam doktorach

hmmm no i sumie co tu pisac, bo jakos malo kontaktow z nimi mialem i stosunkowo rzadko bywam na ekonomii ;)

moze zaczne od Pinto imie Alcino - no koles strasznym burakiem byl i napedzil tu wszystkim najwiekszego stracha a przynajmniej mi osobiscie, te pieprzone pytania w dwa dni razy dwa, sajgon, poza tym byl dla nas bardzo oschly i mial nas calkowicie w d.. i chyba za nami nie przepadal ,a we wtorek wpadamy do niego po wyniki a tu cud, jakis taki mily usmiechniety i w ogole nie wiem chyba zona mu wreszcie dala, ladnie nam wytlumaczyl jaki bledy popelnialismy i co zle bylo, normalnie zobaczylem w nim czlowieka, no i spieprzylem przedmiot ktory wszyscy dobrze zdali a drugi ktory wszystkim poszedl gorzej to mi lepiej, ach oryginal ze mnie

Matos-goscia widzialem pare razy ale nie potrafie powiedziec juz w jakich okolicznosciach, gosc raczej wporzo, i wymawia nazwisko Daniela jak Polak normalnie Kibitlewski, a moje wszscy wymieniaja SaaaaSaanszyeaaayyykk

Funish,czy jakos tak, goscia widzialem moze ze 3-4 razy, raz jak przyszedlem mu powiedziec ze jestem jego studentem po ponad 2 miesiacach i dac mu temat pracy ktory wymyslilem 20 minut wczesniej, bez konsultacji z Dannim, drugi kiedy zanioslem mu ta prace, trzeci jak spierdalalem na uczelni przed nim by mnie nie zobaczyl, bo przypadkiem by chcial gadac o tej pracy i czwarty dzis jak bralismy wpisy od niego, ale Daniell mnie przebil, bo zobaczyl go dopiero dzis przy wpisie, tak w ogole do Funia bylo napisac prace, we dwoch ja pisalismy, i tylko ja ja pisalem(tzn "pissaalleemm";) Daniel raz ja tylko przejrzal, wiec jakby zaczal nas pytac to byloby cienko, bo nie dosc ze ja sam nie wiem co tam nawklejalem to skad biedny Daann mialby to widziec,

moja ulubienica Teacher OK ;) niejaka Paula Soares, fajna gosciowa, zawsze przed nami spieprzala jakby sie nas bala, bo ona nie za bardzo qma po angielsku,stad sie wziela jej ksywa ze napisala raz w mailu do nas ze jest teacher ok(no fajnie), wiec nie wiem jak ona przeczytala te nasze prace na po 12 stron o prawie unijnym, pojebanym prawniczym jezykiem, ale co tam nie wnikam
no i piekne dzis bylo jak dawala nam wpisy udajac ze cos czytala i zagladaja do swoich notatek z punktacja ktorych raczej nie bylo, chyyba ze Daniel ma problemy ze wzrokiem bo zajrzal i nic takiego tam nie bylo, ale to bylo piekne te jej aktorstwo i udawanie achhh kobieta minela sie z powolaniem, zreszta ja chyba tez

Ayres- spoko ziomek taki mily i simpatico, dawal nam prace do pisania na rozne tematy te same, i sumie moglby czytac tylko jedna z tych prac bo w necie zawsze na te tematy bylo niemalze to samo, wiec prace byly ze tak powiem bardzo podobne do siebie, zawze nas potem zbieral i mowil o czy pisalimy i w ogole, ale spoko przynajmniej sie dowiadywalem o czym pisalem wkoncu, a ostatnio jak poszlismy do niego po wpisy, odezwala sie ambicja i chcielismy punkt wiecej, wiec zaczal przepytywac pojedynczo, ja wszedlem ostatni z naszej grupki, na luzaka, bo wszystkim zadawal te same pytania i przy nich czytal cale prace ich, a ja wpadam a on ze moja prace pamietam(a ja q.. nie) i zaczal mnie wypytywac o rozne(kazdego sie pytal o 1 powod ze ma mu postawic ten punkt, mnie spytal o dwa), no gadalem z nim o traktatach europejskich(tak dobrze myslicie nie mam o nich zajebanego pojecia procz tego ze byly) i o wolnosciach europejskich w przeplywie miedzy krajami, no i se pogadalismy, staralem sie mu uswiadomic rowniez z jakimmi roznych Polacy problemami w europie sie spotykaja i w ogole, odjazd ale wstawil punkta ;)
a na koncu powiedzial zebym poczytal wiecej o traktatach europejskich, oczywiscie powiedzialem ze oczywiscie tak zrobie ;)

Sam- jego widzialem dwa razy, raz jak zapisalismy sie na jego przedmioty, a raz wczoraj jak przechodzil, ale wtedy nie za bardzo qmalem co to za gosc, i wiem tylko tyle ze jakos teraz mam mu oddac dwie prace na dwa przedmioty, ktorych w zasadzie jeszcze nie zostaly stworzone, o pracach mowie,

Rita - babka od portugalskiego, nawet ladna zaczela mi sie jakos dziwnie podobac, jakos ladniejsza sie stala czy mnie tak przypililo, sam nie wiem, Sam tez nie wie,
a jak ostatnio czytalem z nia dialog moja prace domowa, ze rozmowa na poczcie z kobieta z okienka, a bylem nie wyspany i zmeczony piszac to czyli bylem na odlocie, napisalem bardzo pikantna rozmowe, no moze nie az tak bardzo ale troche, i czytajac to z nia ona byla ta kobieta z okna, az sie speszylem, achhh taki juz jestem

nie wiemczy mam jeszcze kogos ale chyba nie

Monday, January 22, 2007

coz zbliza sie wielkimi krokami sesja tu, Portugale sie ucza, niektorzy Polacy tez, ja za bardzo nie,

no ale jak koniec semestru trza dokonczyc rozne sprawy itp, ja np musze skonczyc jeszcze dwie pierdolne prace i powinno chyba byc z glowy, no ale czy bedzie sie okaze,
trzeba rowniez zaczac brac wpisy no i mialem dzis taki zamiar tyle ze teraz tu jest taki okres ze kurde trudno zlapac te lajzy tzn profesorkow, nie wiem w kiblach sie chowaja czy gdzies, i q... nie mozna nikogo dorwac, jakby pod ziemie sie zapadli, a najgorsze ze dla kumpla musze jak najszybciej pare wpisow uzyskac bo moze miec problemy aby przyjechac tutaj na drugi semestr, no i to mnie zdeka martwi, maly zonk!!

poza tym - ostatnio w moim zyciu nie dzialo sie nic nadzwyczajnego, w czwartek sie obijamlem i pilem(podrobiony absynt tez jebie w leb) w pt sie obijalem i nie pilem, w sob sie obijalem i pilem(to byl bardzo romatyczny wieczor wzruszylem sie jak cholera, obejzelismy z chlopakami film romantyczny, i sie prawie pobeczalem, to nic ze bylem po pol litrze wina) w niedziele rowniez, ale spokojnie spokojnie Beatko, bylo bez szalenstw i ekscesow, choc moze cos by sie przydalo bo zapuszczam w pacu korzenie i nie mam o czym pisac ;)


cial

Thursday, January 18, 2007

szwagry

o niektorych malo pisalem a nawet prawie nic wiec cos tam strzele

pac nie bylby paciem, a tym bardziej wieczor w pacu nie bylby wieczorem, gdybym nie poszedl choc na moment do kuchni obok mojego pokoju, bo do innej by mi sie nie chcialo isc za daleko, zobaczyc co tam gotuja szwagry, jest to ekipa skladajaca sie z trzech niepodrabialnych osobowosci (w sumie jak wielu tutaj- oryginalow) mianowicie: kuchmistrz - szwagier Gaz oraz jego dwa przydupasy tzn pomocnicy ;P Dreed i Dejvoo(wspollokator Daniella), gotuje glownie Gaz - on jest tam szefem wszystkich skejtow jesli chodzi o kucharzenie, Dreedu natomiast raczej tylko zmywa a Dejvid glownie nawija i cos tam pomoze czasem pokroi czy cos,

no i ogolnie fajnie tak wpasc do chlopakow, posluchac cytatow z Arizony(tego filmu dokumentalnego) i spiewow (np. o jakims kondorze co znosi w wysokich Andach jajka, a potem sie przekreca) i roznych wstawek chlopakow, Gaz zawsze zaproponuje aby pozabijac jakichs portugalii i w ogole fajnie jest
ciekawe co dzis do jedzenia robia??

;PPPPPPPPPP

szwagry

o niektorych malo pisalem a nawet prawie nic wiec cos tam strzele

pac nie bylby paciem, a tym bardziej wieczor w pacu nie bylby wieczorem, gdybym nie poszedl choc na moment do kuchni obok mojego pokoju, bo do innej by mi sie nie chcialo isc za daleko, zobaczyc co tam gotuja szwagry, jest to ekipa skladajaca sie z trzech niepodrabialnych osobowosci (w sumie jak wielu tutaj- oryginalow) mianowicie: kuchmistrz - szwagier Gaz oraz jego dwa przydupasy tzn pomocnicy ;P Dreed i Dejvoo(wspollokator Daniella), gotuje glownie Gaz - on jest tam szefem wszystkich skejtow jesli chodzi o kucharzenie, Dreedu natomiast raczej tylko zmywa a Dejvid glownie nawija i cos tam pomoze czasem pokroi czy cos,

no i ogolnie fajnie tak wpasc do chlopakow, posluchac cytatow z Arizony(tego filmu dokumentalnego) i spiewow (np. o jakims kondorze co znosi w wysokich Andach jajka, a potem sie przekreca) i roznych wstawek chlopakow, Gaz zawsze zaproponuje aby pozabijac jakichs portugalii i w ogole fajnie jest
ciekawe co dzis do jedzenia robia??

;PPPPPPPPPP
coz po tym jak zostalem zdemaskowany, chyba cos siadlo bo jakos juz nie wiem jak tu dac ujscie mojemu temperamentowi, czemu tak sie dzieje? coz jak juz niektorzy to przeczytali, to od razu zaczeli mi doradzac i mowic : a czemu nie napisales o tym czy o tamtym, o nas, ze pownienes zrobic to napisac to, zamiescic jakies zdjecia itp ble ble ble i daja mi te rady jakby zrobic go fajniejszym czy cus i odbieram niektore jako taka lekka krytyke, wiec powiem ze bede se q.. robil co mi sie podoba i juz!

a tak z nowosci: wczoraj byla najebka w kuchni i sie pilo, potem gdy % sie skonczyl a ciec wyjebal nas z kuchni(moje: was? moglo go chyba troche podkurwic), postanowilismy wyjsc gdzies sie dalej napic, podobno miala byc jakas impra w planecie a tu huj zamkniete, nastepny klub tez i hujnia z grzybnia bo bylo juz po 2-iej i wszystkie bary tez zamkniete, God why you are so cruel?? bo suszylo mienia jak cholera,

i w sumie dupa wrocilismy se do paca, z ciekawszych rzeczzy co mozna zaznaczyc to to ze jeden kolo sie wyjebal(pieknie padal), w sumie bym tego nie napisal bo bym zapomnial i w ogole, ale gdy potem siedzielismy na sofce, on powtrzazal ze pewnie o tym napisze i takie tam, no i jakos cholera teraz nie moge sie powstrzymac, ale za to nie powiem o "kogos " chodzilo;

wczoraj jedna hiszpanka powiedziala mi zebym pisal tu po angielsku, bo koleznaka musi jej wciaz tlumaczyc, no lekko szczeka mi opadla, ale rozbawilo mnie to ;)

a tak poza tym lekko zamulaszczo jest w ogole, wiekszosc odlicza czas do samolotow do Polski, i jakos tak sie wiekszosc chyba rozmarzyla ze zamulaja, ostatnio np. glownym tematem przewodnim jest kto ile schudl/przytyl itd, ja podobno przytylem!!co wy q.. slepi jestescie czy co?!;P

no i taka gadka ta przytyla ta tez i ta, a ta najwiecej, a ta podobno ale nic nie widac(a moze poprostu za wsze tak mialy a teraz tylko mowia ze przybraly lekko na wadze), kolesie glownie pochudli, gdy tak se gadaja i dokladnie wymieniaja, raz sie zdeka zanipokoilem, bo ja nic qrcze nie zauwazylem u nikkogo, czyli nie patrzylem i nie zwracalem uwagi, i sie lekko przestraszylem, ze moze cos ze mna jest nie tak,ze juz mnie nie interesuje costam, ale chyba spoko bo ostatnio sie lapie na tym jak sie gapie na cycki czy na tylki panienek wiec chyba ok,

;PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP

Tuesday, January 16, 2007

ola!

coz troche juz sie nie odzywalem bo nie wiedzialem co napisac i w sumie w dalszym ciagu nie wiem,

od czasu ostatniego komentarza wydarzylo sie kilka istoniejszych rzeczy, a tak wlasciwie to tylko jedna - mianowicie taka ze rostalem rozszyfrowany,

a chodzi o to ze w tym przybytku rozpusty dekadencji degeneraci i pijanstwa, przez niektorych zwanych rowniez PAC nic nie utrzyma sie w tajemnicy, nie utrzymalo sie rowniez i to ze mam swoj rozowy pamietniczek w necie(a tak poza tym jak ja q... wybralem ten kolor to naprawde nie wiem)

no i teraz pytanie : co za huj mogl mnie sprzedac? a tak w ogole pozdrawiam Cie Czarek

no i przez weekend bylem jednym z najbardziej poczytnych autorow w akademiku, zaraz po onet.pl i pudelku.pl, a moze odwrotnie, dostalem rowniez cynk ze jeszcze gdzies indziej,

no i takim sposobem poczytnosc i odwiedzalnosc zwieksza sie niemal jak wzrost spolecznosci Youtube, symaptii.pl czy zwolennikow lustracji,

wywolalo to rowniez kilka negatywnych efektow, mianowicie takich ze zostala na blog zastosowana cenzura prewencyjna i obyczajowa oraz tym ze wobec autora ponizszego bloga jest stosowany szantaz emocjonalny i teraz sie boje pisac zdeczka,

a o co chodzi napisze szyfrem:
otoz dla pewnego "kogos" niektore posty sie zdeka nie podobaly i sie na autora wq....il, i ten "kogos " zagrozil pisarzowi, ze jesli pojawi sie cos co mu sie nie spodoba, owy"kogos" umiesci komentarze na moj temat, hmm

glownie jakchs tam wydarzen, ktore mi sie kiedys przytrafily, a ktorych nie opisalem, gdyz byly tak blahe ze o nich zapomnialem akurat kiedy pisalem czy poprostu byly tak malo znaczace i niewazne oraz nudne ze nie chcialem was zasypywac nudnymi opowiesciami z mojego nudnego zywota na obczyznie,

no wiec mam lekko przesrane,

a tak poza tym pozdrawiam nowych czytelnikow i czytelniczki ;)

poza tym ten "kogos" jest na mnie wq...ony i tak mi smutno zdeka jest, no i cholera mam chyba znowu szukac nowych kolegow, chce ktos sie ze mna zaprzyjaznic?? ;P
przez tego kogos prawdopodobnie mam przesrane na Slasku, a z tego co wiem to jedna dziewczyna na Slasku czy tam z niemiec mnie nie lubi, ale podobno nigdy nie mialbym u niej szans, wiec git;

ale w sumie dobrze ze prawda wyszla na jaw teraz a nie za jakis czas gdzie moglbym cos napisac wiecej ogolnie, to juz se wyobrazam ten lincz na mojej skromnej osobie ;)

a co jeszcze?hmmm w sobote obchodzilismy sylwester prawoslawny, choc nie bylo nikogo kto bylby tej wiary, no chyba ze ktrys z hiszapnow hiszpanek czy np. Tiago, ale nie dzialo sie nic szczegolnego zwykla najebkai disco, wywalilem litr winca i sie tylko lekko wstawilem shit! a potem wypilem jeszcze 3 male piwka na disco i w czasie ich picia chyba odkrylem gdzie splywaja plyny z kibli

a tak poza tym chcialbym powiedziec moim przyjaciolom z erazmusa ze jestescie wspaniali swietni i ze mormalnie was : eu amo; i bez was to nie byloby to ;P co tam troche wazeliny chyba nie zaszkodzi

Friday, January 12, 2007

a tak w ogole ciekawe ile strzalow dostane za poprzedni komentarz?? ;)

Danniellooosssz

jak kiedys obiecalem Danielicie ze trzasne post o nim to musze sie z tego wywiazac, wczesniej tego nie robilem bo cholera wyjdzie ze ja mam tu nudne zycie ale coz jak mus to mus

jego zywot tu mija miedzy 2-3 rzeczy/osoby

1.praca, chodzi do bibliteki bo tu jest najlepszy net i robi te swoje stronki programowanie pozycjonowanie itd

2. PAC, czyli akademik, tu mozna zaliczyc i mnie ale to tez nie zawsze sie widujemy czy spedzamy czas w tym samym miejscu

3. no i niejaka panna Ariadna- taka jedna hiszpanka o przepraszam galijka, i teraz jego mysli i zycie kraza wokol tej krotkoostrzyzonej ciemnowlosej panny,
Ari to Ari tamto..ble bla bla, ale spoko rozumiem, wszyscy wiedza jaki jestem zajebisty

no i co tu powiedziec no i sie hiszpani czy tam galiluje ten nasz bohater, jeszcze go takiego nie widzialem, co te hiszpanskie dziewczyny potrafia zrobic z tak dobrze zapowiadajacego sie pijaka

poznali sie oni na fiescie Latadzie,tzn ja tez ja wtedy poznalem, ale nie za bardzo to pamietam, pamietam tylko ze jak ja mowilem do niej po ang to nic nie rozumiala, a jak Daniel powtarzal to samo, to juz rozumiala, a on wcale takiego zajebiscie wyrazniejszego akcentu ode mnie nie ma, ale coz widocznie wtedy juz zadzialal jezyk milosci,

no i mozna powiedziec ze przestal pic, sie zdarza sie, w sumie ja chyba jestem tu jedna z najmniej przejeta osoba z naszej paczki tutaj z tego powodu, a njalepiej go znam,

ciekawe jest rowniez zjawisko chwalenia sie: tzn nie chcwalenia w sensie ej mam hiszpanke itd itp, tylko raczej tak bardziej perswazyjnie:

jest rozmowa z kims rozmawia Danni,,no ja tam nie wiem co sie dzieje z pacu kto co i dlaczego bo rzadko tu bywam , glownie to tu tylko biore prysznic i jem"
wtedy ta osoba sie pyta ,,to co ty robisz?"
D:,,a no u Ariadny se siedze;)"-z tym jego usmieszkiem na twarzy
ktos,,achaaaaaa"
D:,,nooooo;);)"

niestety bylem swiadkiem zbyt wielu takich rozmow wiec mi sie przejadly i mialem dosc

znaczace przynajmniej moim zdaniem jest to ze ustawil on rowniez opis gg : bom aniversario Ari- co znaczy wszystkiego najlçepszego z okazji urodzin, choc hmmmm ona nie ma gg,

ale dziewczyna jest mila, uczyla mnie troche hiszpanskiego i przwiozla nam, podkresla nam! galijskie slodycze, w tym jedno to bylo naprawde zajebiste, trza ja namowic aby w marcu tez przywiozla to

ale moze ja zbyt pochopnie osadzam, albo moj maly cynizm jest spowodowany zazdroscia, ciekawe co by powiedzial na ten temat Freud?

ale chlopak ma sie dobrze, jest tu dopsze i w ogole, i to jest najwazniejsze i ja jako jego dobry funfel sie ciesze jego szczesciem, jak to ckliwie zabrzmialo, choc czasem go sluchac nie moge- no zawsze musze dodac cos od siebie,

a tak w ogole czy ja tez taki bylem??

ale w dalszym ciagu czasem jeszcze siadamy na jakas posiadowe w kuchni, robic sobie cos do zarcia i szamajac czy pijac herbate, jak za dawnych barowych i outdoorowych czasow obgadujemy gnijemy nabijamy sie i wymyslamy rozne historyjki, w ktorych sie nabijamy z ludzi i siebie np dzis byla taka ze ryczalem ze smiechu chyba z 5 minut

chyba tyle

sofka boys

hmmm jako ze mojego drogiego pamietniczka zalozylem gdzie w listopadze i to raczej w drugiej polowie, a siedze tu od konca wrzesnie wiec chce skrocic mniej wiecej co dzialo sie w tym okresie....... hmmm coz dzialo sie to ze sie ostro pilo , i nierozlacznym elementem tego picia-chlania oprocz butli wina w jednym reku, czasem faji w drugiej byla nasza ukochana zolta sofcia, pisze byla, bo niby dalej jest w akademicu ale tak jakby jej nie bylo, gdzy kiedy na niej biesiadowalismy byla ona na drugim pietrze daleko od ciecia, na jakiejs imprezce ktos ja tam wniozl i se tam stala kochana,

i bylo spoko, niemal kazdy wieczor zaczynal sie a czasem i konczyl na tej sofie

zasiadalismy zawsze jako pierwsi we trzech: Daniel Kris i ja, i saczylismy winka, potem zwykle ktos sie dolaczal,przychodzili siadali pili palili odpalali muze i git, zdarzaly sie taki dzampry ze moze po 20 bywalo, a my stalismy sie rozpoznawalni, jako pijacy z sofy,

no fajnie bylo, zawsze no moze prawie zawsze cos sie dzialo sie smialo itp, najfajniejsze byly takie jazdy ze pamietasz siebie jeszcze z winem na sofie,a potem odzyskujesz swiadomosc w jakims klubie czy dicho na parkiecie(jak sie tam znalazlem h.. go wie)

no ale co dobre szybko sie konczy,
zabrali nam huje nasza sofe!!!!!!!!!!!!!!!

nie wiem o co im chodzilo ze glosno niby, inni spac nie moga, ze zawsze sie nabrudzilo i podloga byla czerwona od wina, a pod softa walaly sie kiepy z fajek i jointow, nie wiem moze ktos mi to kiedys wytlumaczy :(

potem juz nie bylo tak samo, podobnie ale nie tak samo

nigdy nie zapomne naszej sofki, zostanie w mojej pamieci, zostanie on w mej pamieci na zawsze jako jedna z tych nielicznych ktore kochalem

Thursday, January 11, 2007

wczoraj wieczor doszlismy do porozumienia z kumplem - z tym co mnie obgadywal, oczyweiscie przy okazji pierdolnelismy po wincu, nie bylo to wprost powiedziane ze tym mnie nie obgaduja a ja cos tam tylko tak bardziej perswazyjnie(nienawidze tego slowa bo pisze o tym jebana dziwna prace) dogadalismy,

tzn. nastepnym razem jak bedzie on mial cos do zarcia i ja to zjem mam po sobie umyc talerz, bo ostatnio mi sie nie chcialo, i mam mu nie wyrzerac za duzo cukierkow z kraju, a on nie bedzie chodzil po ludziach i pieprzyl glupot

a teraz jestem w trkcie pisanie pie.... prac, tylko sie wqrwiam i mam ochote rozwalic kompa, czas goni, a sie nie chce........czyli jak zwykle

Wednesday, January 10, 2007

achhhhhh tak to jest czlowiek czasem sobie zdaje sprawe z czegos kiedy jest juz pozno i jest lekka kicha, bo z jednym doktorkiem jest prz... achhhhh nawet tu mnie to nie omija

jak juz kiedys wczesniej pisalem ze codziennie sie uczy czegos nowego to mozna dodac ze i dowiaduje sie czegos nowego np. wlasnie niedawno sie dowiedzialem ze jeden ziomek zdeka mnie obgaduje czytaj obrabia mi dupe za plecami, juz kiedys tak bylo ale zapomnialem o tym, a teraz powtorka z rozrywki, achhhhh przypominam sobie mlodziencze czasy ogolniaka

w sumie wczesniej juz mi pare osob mowilo jacy to oni sa obgadywani i w ogole, nie za bardzo ich sluchalem, a teraz i ja to przechodze ojej ;P

Tuesday, January 09, 2007

podobno czlowiek uczy sie codziennie czegos nowego - i to chyba jest prawda

np. dzis sie nauczylem, ze naczynia nalezy zmywac od razu po zjedzeniu lub niedlugo po, a nie 2 dni pozniej, mozliwe ze wczesniej juz ktos dokonal podobnego odkrycia, ale te jest moje i nie dam nikomu go sobie odebrac

ale zem musial sie qrde naszorowac!!!!

Monday, January 08, 2007

coz jest po weekendzie niestety i trza zaczac cos robic, kiedys bylo to picie teraz trzeba sie wziazc za robote bo zblizaja sie terminy zaliczen i oddawanie i oceniania prac q....

jak sie nie chce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

a tak w ogole weekend minal spoko
zalapalem sie na wigilie do ziomkow i za friko sie najadlem i napilem winka, malo bez szalenstw, w smuie tylko jedna osoba sie napila ostro, no i nam powiedziala ze nas kocha love liebe t´amor i bla bla bla, bylo spoko

a niedziela minela mi glownie w kuchni - powod byl tego taki ze jakis czas temu kupilem sobie duzy wor ziemniakow (10 kg), i tak w sumie trzy moze 4 razy cos zrobilem a potem zapomnialem ze je mam, przypomnialem sobie onich dopiero w tym tygodniu, poniewaz w pokoju zaczelo jakos dziwnie pachniec ze tak powiem, no i nie bykl to Timor, i jakos sporo tych malych wqrwiajacych muszek latalo, jak sie wchodzilo do pokoju to od razu cie atakuje zgraja, no i w koncu sobie o nich przypomnialem zajrzalem do nich a tam dzungla, i wtedy uznalem ze trzeba z nich cos zrobic zanim ta dzungla mnie nie pochlonie,

no i tak doszlo do tego ze siedzialem w kuchni sporo czasu i robilem kopytka i krokiety(1 raz w zyciu jak sie zapewne domyslacie ci ktorzy mnie znacie), kopytek nie jadlem tylko wsadzilem do lodowki, a krokiety nawet niezle wyszly, chlopaki nie narzekaly a nawet mowili ze im smakowaly

jedyne czego zaluje to to ze rozcialem se palucha przy obieraniu i potem bylo mi trudniej w sumie nadal jest i tego ze nie zrobile jakichs zdjec czy czegos tym ziemniakom bo chyba bym zostal odkrywca nowych gatunkow roslin i nie wiem moze nadal bym im swoje nazwy i tak bym sie zapisal w historii

narta

Wednesday, January 03, 2007

poezja

jak to zwykle jest kiedy czlowiek sie uczy a raczej stara sie uczyc zaczyna robic wszystko aby tego nie robic, i tak se pomyslalem ze opublikuje moj wiersz ktory niedawno napisalem po bardzo bardzo dlugiej przerwie w tworzeniu, mianowicie od kiedy skonczyly sie cwiczenia z Historii Mysli Ekonomicznej

coz jako ze dlugo nie tworzylem wiersz ma pewne braki i nie jest idealny(bo dlugo nie pisalem) ale poeta powinien sie dzielic swoja tworczoscia, bardzo osobista ;)

wiec hmmmm hmmmm

9 eszkierda wieczor w PACu,
znow dzisiaj mysle o kasy braku,
znow nie wiadomo co w wieczor robic,
w grudniowe noce tu trudno cos zrobic,
zimno jak w iglo, wiater wieje,
a zadne laska Cie nie rozgrzeje,
Tu jeropiga obok mnie wzdycha,
lecz Daniel we snie ciezko oddycha,
tu Timor obok siedzi sie uczy!
a mi sie nie chce, bo cos jest na duszy,
Coz? zapytacie drodzy ziomkowie,
czyzby Ci dupa chodzila po glowie?
moze i chodzi, ale tak zapytam,
czy kazdy z was do jakiej nie wzdycha,
wiec co tu robic Panie, Panowie,
jak Doda na maila mi nie odpowie,
wiec co tu robic, jak sie noca czlowiek wzrusza,
trza wziazc jerupige i wyjac ta lajze z rak Morfeusza.

Rafal "Rafita" 28.12.2006

coz poeta mial na mysli, zostawiam do waszej analizy

slowniczek:
-eszkierda(escuerda) - tzn. na lewo, 9E - to moj nr pokoju;
-jerupiga (czyt. zurupiga) - to takie winko troche mocniejsze i slodsze niz inne;
-Timor - moj wspollokator,
-PAC - residencia Pedro Alvares Cabral, tu mieszkam;

dzizas ale ja sie wywnetrzam

postanowienia noworoczne

coz tradycja tradycja wiec trzeba se cos postanowic, wiec coz...............hmmmmm.......... no cholera nie wiem

moze tak:

mniej pic - tu zapewne wiecej niz troche osob mnie poprze ;)

znalezienie jakiegos hobby oprocz imprezowania

wziazc sie za nauke wreszcie!!! i za jakies bardziej konstruktywne rzeczy np. wzmozona nauke jezyka portugalskiego, i nauczenie sie czegos praktycznego,

odnalezienie Milosci Mojego Zycia z ktora bede mogl isc za reke przez swiat achhhhhhhhh

i odnalezienie w koncu Spokoju Ducha, tak upragnionego

chyba tyle styknie

na rozkroku w starym i w nowym roku

coz skoro mam ten cholerny blog trza czasem cos w nim napisac i dac znac co u mnie, bo oczywiscie fani fanki czekaja z niecierpliwoscia na kazda wiadomosc ode mnie, a przynajmniej w to wierze i tej wersji sie trzymam

coz tak na poczatku to zycze wszyskim szczesliwego nowego roku zdrowia szczescia itp

nie wiem w sumie do kogo napisalem w sylwka a do kogo nie, ale feliz ano novo wszystkim

coz ostatnie dni starego roku minely jakos zamulaszczo, na spaniu i lapaniu ostrej fazy, ktorea przejawiala sie m.in. w tym ze napisalem np list do Dody z zaproszeniem do Covihli, ale generalnie bylo spoko tak cicho w akademcu, a teraz powracali Ci cholerni pseudo-latynosi i sie paletaja wszedzie i juz mam ich dosc,

hmmm natomiast sylwester, no i nie wiem co w sumie napisac, bo sie boje reakcji niektorych, glownie siostr ;):/

no ale na sylwestra pojechalismy z Danielitem do Porto, mielismy w ogole wszyscy Polacy jechac do Hiszapnii do takiego miasteczka ale jak to zwykle bywa h.. to strzelil i trza bylo sobie wymyslic cos innego, i jako ze spora ekipa tzw. dredy i gazy jechali tam postanowilismy sie zabrac z nim, moglismy jechac rowniez na poludnie do Faro, ale z roznych wzgledow zrezygnowalismy z tej mozliwosci, no wiec pojechalismy tam do Porto, bylismy tam ok 14, i zaczelismy zwiedzanie we dwoch bo z ekipa mielismy sie spotkac pozniej gdzies na miescie, zwiedzanie polegalo na tym ze chodzilismy se po miescie i jak widzielismy jakis starym rozwalajacy sie budynek kosciol czy zamek to uznawalismy to za "zajebisty zabytek" i szlismy sie przy nim sfotografowac czy w ogole zobaczyc, i tak lazilismy a te zabytki wyrstaly jak grzyby po deszczu i nie moglismy dojsc to takiego jednego zgrupowania zabytkow w jednym miejscu - bo szlismy w tym kierunku

tak szukajac tego skupiska zgubilismy sie lecz gdy w koncu uradowani ze wyszlismy na jakas wieksza ulice i dalej mozna isc, skojarzylismy z mapy ze juz wlasnie zwiedzilismy to czego szuaklismy nawet o tym nie wiedzac - turysci od 7 bolesci.~

qrcze wlasnie zobaczylem ile moje okulary maja brudu na sobie :/ dzizas kilogramy,

ale ok wrocmy do Porto , nom i poszlismy nad rzeke, posiedzielismy se wypilismy browarki i przysli w koncu ci na ktorych czekalismy i zaczela sie impreza nad rzeka Douro, bylo picie smiech gadka szmatka i poszlismy dalej zwiedzac okolicce rzeki, taki luzik- kasztany wino porto, i wbilismy sie na jakas lodke tak drewniana fajna czyjas na ktorej nie moglismy siedziec i tam dalej imprezowalismy spiewalismy pilismy bujalismy, az przyszedl policjant i powiedzial abysmy zeszli bo nam nie wolno, ale pozwolil zostac na pomoscie pod warunkiem ze nie mamy za duzo alkoholu, a jako ze mielismy go duzo i tak zostalismy, i dalej spiewy hichy smiechy

potem poszlismy na glowna party przy rzece i tam rzeznia, szampana sie lalo na hektolitry, a tak w ogole tyo jednego rozbilem niechcacy na kolezanek, i potem ostra jazda, ja w sumie zadnego szampana nie kupilem ale non-stop mialem jakiegos w rekach-nie wiadomo skad i od kogo, potem chyba chcialem wrzucic Daniela do rzeki, chodzilo sie od ludzi do ludzi, skaldalo sie zyczenia gadalo,

a coz........................ a reszta jest milczeniem, ale spoko zyje jest chyba wporzo, Danielitoo tez niezle zaszalal, wozil sie radiolami i tez mial niezla jazde,

a teraz powrot do rzeczywistosci, choc jeszcze w glowie szumi i jest sie na fazie,

to byl jeden z fajniejszych moich sylwkow jesli nie najfajniejszy ;)

tchau amigos