Rafity przygody z Portugalami na koncu swiata

Tuesday, December 26, 2006

swieta swieta i po swietach

coz jak wszyscy wiedza byly teraz swieta Bozego Narodzenia tzn w Polsce jeszcze je macie tutaj sie juz skonczyly jest tylko 1 dzien swiat,
jak minely swieta??bardzo fajnie, milo i sympatycznie
za 5 euro - bo tyle wyniosla zrzuta najadlem sie 2 dni, troche napilem i fajnie bawilem i w sumie inc nie zrobilem(jak zwykle ;) ), bylo okolo 30 osob sami Polacy i dwoje rumunow, chyba czuli sie troche wyalienowani, ale jak sie zapytalem o to powiedzieli ze rozumieja i bardzo dobrze sie bawia, i uwierzylem im - chyba mowili prawde,
bylo sporo zarcia w sumie tylko pare osob cos robilo a reszta przyszla na gotowe, ale zawsze tak jest a i onibyli bardzo zadowoleni,

co bylo: najpierw barszcz z torbki z pierogami, bacalhau- czyli dorsz, z jakimis warzywani i ziemniakami i jajkiem- to tradycyjnie jedza portugale na swieta, i jeszcze ryba po grecku i kilka salatek, racuchy, i ciasta- glownie kupione i zrobiona szarlotka, plus winko i soczki,

no i powiem ze bylismy ja Daniel i taki jeden Jaro, jak pingwiny z misji swiateczej pingwinow z madagaskaru(a pro po moich nowych idoli ;)) bo wyruszylismy po kolege ktorego nie bylo tam z nami, wyszlo potem ze sie zgubil bo za pozno wyszedl za nami(nie wiem co on w tym pokoju robil??), ale nie moglismy pozwolic aby zostal sam w swieta i poszlimy i go znalezlismy

abylismy druga misja ratunkowa ktora wyszla po niego

potem oplatek i zasiedlismy do stolu , sie nawpierdzielalem ze ruszyc sie nie dalem rady poprostu na maxa, a potem jako ze jestem tradycjonalista to tradycyjnie nie poszedlem na pasterke, a poszlismy na stancje do kumpla i zrobilismy mala imprezke z jednodniowa zubrowka(smirnoff plus trawa ta specjalna) i porto, bylo milo, procz mnie;) chyba wszyscy sie zdeczka wcieli i gites, potem spac obudzilem sie taki glodny ze bylem jednym z pierwszych na nogach, pierwszy byl chyba Daniel ktory pooganial wszystkich aby wstawali bo trzeba isc dalej swietowac, jak zwykle trzeba bylo czekac na niektorych ale mozna po 3 miesiacach do tego przyzwyczaic i ruszylismy znowu do klubu gdzie mielismy wigilie, a tak w ogole to byl masonski dzentelmenski klub(bez jaj!!), mowie wam faza tak se siedziec w fotelu lub na sofie i popijac se winko w masonskim klubie w portugalii, no i znowu sie najadlem tym razem nawalilem, bylo naprawde zajebiscie , jak lordy bylismy

a Mikolaj przyniosl mi ciastka i 5 euro, a Danielowi Marlboro czerwone setki slicznie zapakowane z rozowa wstazeczka

a teraz swieta minely i trza wracac do rzeczywistosci: ze jeszcze tyle q... tego do zaliczenia i np ze nie ma nic w lodowce, achhhhhhhhhhhhh fodesik

a wam wszystkim w kraju obchodzacych 2 dzien swiat Feliz Natal

Thursday, December 21, 2006

znowu siedze w bibliotece i znowu ni cholery nie idzie mi robota, jestem przeziebiony mam katar i wszystko inne z tym zwiazane, odlot na maxa mam przy tym kompie, ale dobrze ze w ogole wstalem, w sumie to obudzily mnie pukaniem do drzwi dziewczyny zbierajace kase na wigilie a poza tym glowne organizatorki tej imprezy, ale w sumie leszpe to niz wczoraj jak 3 czy 4 sprzataczki wparowaly do mojego pokoju gdy jeszcze spalem, aby wymienic mi reczniki i przescieradla(kto im dal klucz!!!), zaczely se ze mnie chichotac i cos miedzy soba gadac jakby ze jakis bakagan byl czy cus, nie wiem o co chodzi

poza tym wczoraj wyjechalo moich dwoch glowniejszych ziomow no i jeszcze bardziej cicho sie zrobilo w akademcu i zmulaszczo zdeka-szczegolnie temu ze wyjechal Kris - glowny plotkarz kawalarz i bawidamek paca-choc roznie mu to wychodzi-czasami bokiem ;), razem liczac to 3 opuscilo ten kraj, ale ci 3 amigos maja podobno wrocic tu na 2 semestr wiec git, zostal mi tylko Danielito

zegnanie ich odbylo sie we wtorek, bez zadnych fajerwerkow, piciem porto i gurrupigi, ogladaniem zmiennikow a potem pierdoleniem o szopenie do 5 czy 6 rano, glowie pieprzeniem kris-zdeka pijanego, z ciekawszych rzeczy mozna zapisac to ze kris sie napil ale nie padl, julek sie napil i w sumie chyba padl bo spac poszedl ale zmeczony byl, no i glowna atrakcja ze Pawel Pablo, inny reprezentant slaska sie upil i padl, chlopak nigdy jeszcze tyle nie wypil aby pasc, w ogole jaka byla nasza radosc na ten widok to trudno opisac, ale potem wstal

w czasie tej "interesujacej" i dluuugiej konwersacji-glownie krisa, doszlismy do wnioskow ze: Rybnik to zajebiste miasto i musimy tam koniecznie pojechac-zapomnialem czemu ale trza jak nic!!, ze mamy dupne wojsko i ogolnie ze kris jest zajebisty i w ogole,

kris to taka osoba ze co on to nie robil to w ogole zrobil to super i w ogole nie wiem co powiedziec cud czlowiek, potrafi opowiadac o jakichs durnotach w taki sposob ze slucha sie go z wypiekami na policzkach(tzn wiekszosc naszej paczki juz nie, zaczynamy miec nawet tego dosc), np o tym jak kiedys w 1 klasie ogolniaka grali w noge z kims i co to sie nie dzialo ohhhhhh,

no ujmie to tak to taki cohvilijski IWAN!!!!

ale gosc jest ok, spoko kumpel i to nie tylko temu ze zostawil mi zdeka zarcia ;)

Tuesday, December 19, 2006

tak sobie wlasnie siedze w biblitece i staram sie cos konstruktywnego robic(czyt. pisac prace zaliczeniowe), ale z jakiegos powodu mi to nie idzie, w zasadzie sadze ze z dwoch powodow mianowicie 1 jest taki ze chyba znowu cos ise do mnie przypaletalo bo czuje to, czy te chorobska nigdy nie odpuszczaja???!!!!!!!!!!! drugi rownie istotny jak narazie to niewyspanie, powody niewyspania sa rowniez dwa generalne pierwszy to moi rodacy siedzacy i odwalacacy dluga glosna klotnio - konwersacje w kuchni obok ktorej mam pokoj, i tak q... do zajebania czyli gdzies 6-7 rano, drugi to ogolne przestawienie sie na funkcjonowanie w innych godzinach tzn poniejszych godzinach, chcialem to przezwyciezyc i polozyc sie wczesniejnie spac do 15 wiec polozylem sie wczesniej zaraz po obejrzeniu zmiennikow-po 2-iej i wstalem wczesniej i teraz jestem na odlocie, ale coz takie to uroki zycia w akademiku, ale dzis to chyba szybko przynajmniej odlece, choc moze byc trudno bo troche ludu wyjezdza w srode i chce sie zegnac - choc w sumie tak to moze mi latwiej to przyjsc,

no i coz hanuka zbliza sie wielkimi krokami, a ja tu sam, nikogo wiecej z narodu wybranego, zapraszam wszystkich zydow, niektorzy sie odgrazali ze przyjada ;);P

tchau

Monday, December 18, 2006

jesli chodzi o ostatnie dni to napisze tylko tyle ze nic nie napisze, tylko tyle ze wciaz zyje i ze mam sie w miare dobrze jedynie portfel jest zdeeeeka lzejszy,

poza tym zblizaja sie swieta miasto prawia opustoszalo i wyludnilo ze studentow, choc wciaz oblegaja biblioteke i zajmuja nowe kompy i trzeba siedziec na starych gorszych, to jest kolejna rzecz ktora mnie tu denerwuje ;), a najlepsze jest to ze bylismy kiedys swiadkiem jak przywiezli tu od zaj... nowych kompow tylko ich nie zamontowali do tej pory w morde...!!!!!

poza tym po staremu - tylko jestem teraz troche bardziej slawny w akademiku i nie tylko pozdro

Saturday, December 16, 2006

spolecznosc Polska w Covihli

coz spolecznosc polska to glownie erazmusi z naszego pieknego kraju, teraz okolo 60 osob choc w tej chwili mnie bo powyjezdzali na swieta badz na zawsze, glowie z Bialegostoku, Radomia, Rzeszowa i Trojmiasta oraz Gliwice, kierunki ekonomia i pobliskie, informa chemia i jakies tak budownictwa

wiekszosc mieszka w PACu moj akademik a kilka dziewczyn mieszka w San Antonio niektore w tzn Virgin House czyli akademik dla samych dziewczyn, gdy kiedys ktos sie je spyal czy nie chcialy by sie przeniesc do paca do tu nas wiecej i duzo sie dzieje to powiedzialy ze w zyciu bo tu pijanstwo i w ogole beznadzieja, ...............................................................................,

sa jeszcze emilka i karolina ktore mieszkaja na stancji ale tez niedlugo sie przeniosa do paca

hmmm chyba wszycho

murzyni kolorowi itp

coz kolejny temat ktory mnie naszedl nie wiem czemu to osoby innego kolru skory z akademca i ie tylko

coz jest ich tu troche ogolenie nie przeszkadzaja mi i chyba nawet nie jestem rasista ale zobaczymyjak bedzie dalej ;)

no wiec oni se tu zyja i nie ktorzy sa nawet spoko zawsze mowia czesc, usmiechaja sie i pokazuja wycigniety kciuk do gory, i najgorsze ze Danielitem przjeclismy ten tick i tez czasem tak pozaujemy i pewnie jak wrocimy do kraju to beda wszyscy z nam gnic i git,

lecz najgorsze jest ich kucharzenie jak czarni przychodza do kuchni i zaczynaja cos piszcic to lepiej spier.... do czasem mozna pasc od tych niebianskich zapachow surowej solonej ryby czy innych przysmakow, moj timor np jak tylko widze ze bedzie cos se zarcia robic i wiem ze bedzie jadl w pokoju spieprzam wtedy gdzie sie da byle w pokoju nie siedziec

jak sa jakies african party tzn bardziej byly bo zadne polki juz chyba tam nie chodza to nie moga sie opedzic od adoratorow , i ze tak powiem oni sa bardziej swiadomi czego one chca bo jak mowia nie to oni i tak wiedza ze chodz im o tak;P

jesli chodzi o powiedzmy zwiazki murzynsko polskie czy czarny on i polka, zdania sa tu podzielone, jedni mowia dziwki puszcz.. itp a inny a niech spadaja, lub jak ja Daniel i niektorzy inni mam to gleboko w d..., a nawet spoko bo jeden koles Usha raz nastwiaal nam tyle bronkow ze sie nawalilem luzik

co mnie drazni wqrza wq... denerwuje nie podoba tu

yo skoro cos sie napisac wiec moze cos napisze

jako ze wielu zna mnie ze strony marudy i tego ze wiele rzeczy mnie wqrza i tu nie jest inaczej

coz od czego by zaczac : moze od kibli- tu we wszystkich kiblach lazienkach nie ma cieplej wody - biblioteka uczelnia a woda z kranu leci z takim cholernym cisnienie ze zawsze nie mal wychodze z tamtad mokry,

inna rzecza jest pogoda jest tu chlodno i zimno wrecz czasem, oni tu q.. nie znaja kaloryferow!!! w akademcu teraz za przeproszeniem kosta j.. jak nie wiem tylko czasem wlaczaja ogrzewanie a tak zyjemy jak w iglo,

wqrzaja mnie portugale bo zuzywaja ciepla wode-mendy

czasem mnie wqrza wszechobecny tu burdel- to ze trudno tu sie z kimkolwiek dogadac i zalatwic cos od reki, ale calma , amanha,

wkurza mnie ze tu nigdzie prawie w barach i knajpach kawairniach nie ma cen przy produktach lbu korzystac z doswiadczen innych

wkurza mnie ze te portugalki sa takie q.. oporne

ostatnio wqrwila mnie jedna znajoma ze juz nie mam slabosci do okolic hajny

wkurza mnie to ze nie mi kto prania zrobic i teraz np nie mam skarpet na sobie

denrwuja mnie te elektryczne kuchenki ktore sie grzeja chyba ruski rok i zawsze trzeba spedzac w tej kuchni milion minut, ale w sumie zeby byly gazowe to nie wiem znajac niektorych czy nawet siebie szczegolnie po imprezach czy mialbym jeszcze gdzie mieszkac czy nawet w ogole bym byl

wkurza mnie ze do sklepow jest tak daleko i wracac trza pod gorke obladowany zakupami

a najbardziej to wq... mnie niejaki prof pinto hujto, co za h... wymysla nam jakies kosmiczne pytania na ktore nic nie ma w necie i daje na to 2 dni, dzizasss jak ja go nie znaosze!!!

jak se cos jeszcze przypomne to napisze
ten post pisze po to aby sprawdzic czy z gownianego wirelessa w akademcu da sie zamiescic cos tutaj, wiec mozliwe ze nawet go nie zobaczycie

Monday, December 11, 2006

witam ponownie stesknionych informacji z mojego nowego zycia
bo jakos tam zyje
w sumie to juz troche tu wszystko spowszednialo i takie normalne, ze ci pija tu z tymi ci tam z tamtymi ci ogladaj filmy ci gotuja itp i czlowiek tak chodzi od jednych do drugich zagaja rozmowe potem idzie dalej

jakos ostatnio zrobilo mi sie tak melancholijnie i lekko zmulaszczo, powodem jest raczej to ze sporo osob wyjezdza, jedni na stale jedni jeszcze kiedys wroca, i tak juz odprawilismy Anie Ule Grzecha, a niedlugo kolejnych achhhhhhh lezka sie kreci

ale ok wrocmy bardziej do mnie, w srode kiedy pisalem ostatniego posta byla kolejna erazmus party tym razem spanish party, a srode jak sie polozylem po 14 to wstalem po 23 i pierwsza niemal rzecza jaka zrobilem to strzelilem sobie dziale hiszpanskiej wodki, ktora dostalem od ziomow kiedy poszedlem do kuchni robic sobie herbate, no i cholera pic sie zachcialo, a ze bylo juz pozno sklepuy zamkniete, wiec poszedlem w swiat zwany akademikiem szukac akloholu i odnalazlem go tam gdzie go sie spodziewalem - w pokoju Krzyska slazaka, i tak se zrobilismy before party, ludzie sie przewijali wpadali wypadali a potem wypad do planety i tam jak zwykle picie taniec spiew muzyka przyjazn i inne pierdoly- wszystkiego wiedziec nie musicie, ogolnie bylo spoko choc bez fajerwerkow, a i obrazila sie na mnie jedna hiszpanka- za co? za komplement?
spotkalem ja przy barze, znajoma z residencii, i cos tam zaczela mowic ble ble nic nie qmam ale spoko, zrozumialem tylko ze jestem mily itp bla bla, w sumie trzasnela mi taka wiazanke ze az sie zarumienilem, wiec mysle tez cos odpowiem i powiedzialem ze jest ladna, tylko to mi przyszlo do glowy, a ona ze jesteS pijany!!! i poszla , nie wiem nawet komplementy mi nie wychodza, chyba nie jestem wiarygodny? i ze tak powiem ze tak bardzo pijany nie bylem

potem wrocilem do PAC-a spotkalem Daniela i razem siedzielismy na kanapie obserwujac pijanych glownie hiszpanow wracajacych, smieszne bylo jak wchodzili po schodach,

czwartek- powiem tylko ze wstalem po 19,

w pt w nocy wybralismy sie bo miasta, a ze bylo swieto wszystko niemal pozamykane, tylko jakis tam bar chemistry byl otwarty, bylo spoko, byla promocja ze jak wezmiesz browar i odpowiesz poprawnie na pytanie to drugi gratis, pytania byly o euro 2004 w portugalii, a wlasnie poznalem goscia ktory byl na odzaj... meczy na tych mistrzostwach wiec on mi odpowiadal a ja mialem browar, potem byl taniec do ostrej techniawy niemal ze sam na parkiecie a po tym juz malo pamietam, cos tam jedlismy w kuchni, warto tu dodac ze hiszpanie buchneli mi kurtke ktorej szukalem dosc dlugo, taki ich joke, oraz to ze : gdy juz doszedlem do siebie patrzac na stan kasy w portfelu moim oczom ukazal sie stan taki jakbym niczego nie wydal, czyli poprostu nic nie zaplacilem chyba bo kasa ta sama jak gdy tam wszedlem, ogolnie sie ciesze i spoko ale troche boje sie tam wracac bo nie wiem jak to sie stalo, ale euro w kieszeni

zycie toczy sie dalej i zobaczymy co przyniesie nastepny tydzien w tym pierdolniku

pozdro

wlasnie dostalem sms od iwana ze jest 5 godz po operacji i ledwo zyje
3maj sie dziubasku

Wednesday, December 06, 2006

dawno juz nic nie pisalem a to z roznych powodow: braku netu braku checi i temu ze webmasterzy tego bloga zabronili mi publikacji, bo niby mialem byc blogiem spamowym

w sumie nie pamietam kiedy pisalem ostatni post i nie za bardzo pamietam co od tego czasu sie dzialo ale po kolei
jakos po tym wybralismy sie na kareeoke, czy jakkolwiek to sie pisze, jesli mozna nazwac tym ze stalismy wciaz za zewn bo w srdku miejsca nie bylo i sie gadalo to z jednym to z druga
zaspiewalem w sumie jedna piosenke, jesli mozna nazwac spiewaniem usilne proby wczytania sie w tekst na ekranie, ktory bardzo szybko sie zmienial i mruczenie w rytm muzyki, bo bylo po portugalsku,ale spoko

widzialem wtedy rowniez najobrzydliwsza rzecz jaka widzialem w Portugalii, starego nawalonego dziada ktory ktory trzepal dla psa, haftowac sie chcialo, potem wyladowalem w discotece ale jakos nudno tam bylo mi, wiec sie zmylem

w sumie to byla dosc ciekawa imprezka, wszyscy byli tacy-jakby to powiedziec solidrani, wszyscy tak solidarnie sie skuli ze az trudno uwierzyc, bilans tej biby byl/jest taki ze: zgubiony(zapewne skradziony) portfel kumpeli z kasa jak kasa ale ze wszystkimi dokumentami oraz karkta z wszystkimi danymi z karty kredytowej innej znajomej, ktora od razu musiala zablokowac konto,
jeden zgubiony szalik znajomej I dwie zaginione kurtki w tym jedna moja ale obie odnalezione,
ciekawym jest ze ja jakos wtedy bardzo malo wydalem az dziw, czekalem az ktos w koncu podejdzie i powie ze jestem mu krewien kase ale nikt takowy sie nie zjawil i luz,
podobno kolezanka postawila mi bronka, ale ja nie pamietam i jakos trudno mi w to uwierzyc, podobno obiecalem odstawic jej drina, ale moze kiedys jak bede mial na prawde dobry humor

wczoraj portugalski byl hmmmm jakis taki dlugiiii, ale nie byl to niewiadomo jaki wielki kac tak lekki ale dajacy sie odczuc,a tak w ogole to ja chodze na portugalski rano o 11 i 12, warto dodac ze niektorzy ktorzy chodza na te zajecia powieczor czyli o 18, mieli problem ze wstaniem, a niektorzy jeszcze mieli kaca i niewytrzezwieli do konca,jedna kumpela wstala za 10minut 18godz,

a jakos potem co mi sie przypominato ze w kantynie byl pycha obiad: koles przede mna dostal ostatnia rybe, ktora wygladala tak sobie, ale podobno nie jest najgorsza, i juz myslalem ze jakies ochlapy dostane czy cus, a tu mi pierdzielneli piers z kurczaka-mieciutka, tu to rzadkosc aby jakies mieso bylo miekkie, normalne ziemniaki- takie zwykle dobre i salate nie sucha ale w jakims sosie, normalnie mala rzecz a cieszy, jakis fart mam dzisiaj, chyba pojde zagram w totka, tylko pojecia zielonego nie mam jak cos takiego tutaj znalezc....
pozniej byla wieczorna posiadowa u kumpla w pokoju I doszli do wniosku ze chca gdzies isc, ja odmowilem I odszedlem do swojego pokoju, gdyz mam straszny roz… zoladka I to nie byl najlepszy pomysl aby gdzies isc I gdy oni sie juz zbierali ja udawalem ze spie..

mialem wielki rozstroj roz... zoladka poprostu szok, i chyba bylo to spowodowane daniem ktore sam sobie przygotowalem na pare dni-caly garnek-mianowicie fasolka po bretonsku bo zbieglo sie to jakos z ta datai szczerze mowiac nie wyszla mi za bardzo, poprzednia ktora zrobilem byla ok, ale kij jak zrobilem i tak zjadlem trwalo to pare dni ale wygralem

poza tym byly jeszcze chyba jakies wyjscia w teren ale chyba nic szczegolnego, zycie sie toczylo jak zwykle szwedanie sie rozmowy piwko, lekkie molesotwanie kumpeli - z hajnowki, nie wiem mam chyba jakas dziwna slabosc do tych stron .....

a teraz ostatnie dwa dni- o nich moge powiedziec tylko ze to byly chyba raczej moje 2 najgorsze dni tutaj, jeden profesor niejaki Pinto Couto, j...pinto hujto, dal nam 4 pytania do odpowiedzi do dzis do 9 rano, pytania byly kosmiczne, jedno w dalszym ciagu nie wiem co znaczylo ,poprostu sajgon, cos tam sie napisalo ale co z tym bedzie to nie wiem q.. nie wiem, robilem to gowno do nie wiem ktorej w nocy, nie wyspalem sie i jestem zrabany, jeszcze po tym musialem isc na test na portugalski dlugi i nie taki latwy, na betona i tez nie wiem coz to budiet, a teraz to ide spac

i ze tak powiem,spytam : ej no chyba nie opowiadacie wszystkiego mamie ??mam nadzieje ze przepuszczacie wszystkie informacje przez jakies filtry w glowach

pozdro