Rafity przygody z Portugalami na koncu swiata

Tuesday, November 28, 2006

achhhhh co tu pisac??

coz weekend minal tak sobie bo prawie nic sie nie uczylem, tylko sie zapilem zdeka, bo trafilem na imrezke urodzinowo-imieninowa kumpla i znajomej, bylem jedynym ktory nie widzial ze to imprezka okolicznosciowa, ale bylo spoko - pilem za free, a potem okazlao sie ze koles mial urodziny 5 dni temu, a porzebowali towrzystwa do wypicia 2 baniakow wina, nie udalo sie nam wypic ich calych choc bardzo sie staralismy, ale bylo fajnie i milo,

bylem rowniez na zakupach, nie dosc ze musialem czekac na kumpla ktory przymierzal jakis bluzki, to jeszcze k.. zmoklem w drodze powrotnej ajjj ale przynajmnoiej mam co jesc, bo czasem sie nie ma nic a dupy nie chce sie ruszac do sklepu - bo na to trza se zarezerwowac ze 2 moze 3 godz,

z nowosci jeszcze to towarzysz Krzysztof slazak ogolil se leb i zostawil dosc duzego panka,

a moj timor roommade morderca chyba jest na mnie wq... bo ostatnio jakos nie przymkanlem drzwi bo wpadlem na chwile i jak nimi pierd....a to az mnie ciarki przeszly po plecach i w ogole jakis taki oschly dla mnie sie zrobil: czesc nie mowi i w ogole,

a tak w ogole nie wiem czy znana jest wszystkim jego historia: timor jest z Timoru wsch. a tam sporo czasu byla wojna domowa, no i tim kropnal paru gosci i trafil do niewoli i przesiedzial w pierdlu 10 lat, ale chyba jego strona wygrala bo jest on tutaj, studiuje se i takie tam,

patrzcie jak to jest ktos czul zeby dac zolnierza do zolnierza ;P
musze sie go spytac jaki ma stopien ;)

atak jeeszcze sie wkurzam ostatnio bo cos ciepla woda szwnakuje do tej pory byla cieplutka i sie bralo pol godzinne prysznice a teraz to na szybkiego bo juz woda nie jest tak goraca, jest taka letnia brrrr, po woju bylem do takiej przyzwyczajony ale tu znowu sie odzwyczailem,

nom to chyba tyle

Friday, November 24, 2006

jakoze zbliza sie weekend i moga byc problemy z netem, ja juz dawno nic nie pisalem a na pewno tysiace fanow czeka moj kazdy kolejny post wiec pisze

to byl bardzo spokojny czas od czasu osatniego posta

najpierw wybralismy sie na rozganizowana przez niejaki erasmus support wycieczke do Lizbony Sintry-takie miasteczko obok Lizbony dla bogatych i Fatimy- 3ego w Europie najbardziej odwiedzanego mijesca kultu, a tak poza tym to wiocha z duzym kosciolem,

wpierw wyjechalismy do Lizbony o 6 rano!! bylismy raczej przyzwyczajni do powrotow o tej porze niz wyjazdu ale jakos powytaczalismy sie z lozek

najpierw bylo oceanarium, spoko miejsce nawet fajniejsze niz muzeum puszczy bialowieskiej
znajduje sie ono w kompleksie budynkow w ktorym bylo Expo, no fajnie popatrzylismy sobie narybki pingwiny i takie rozne, ale w sumie to chyba wszystko juz widzialem w markecie Continente tyle ze martwe w lodzie ;)

potem pojechalismy na taki jeden pomnik, niestety nie pamietam nazw tych wszystkich zabytkow ale jakies ulotki z nich mam wiec se kiedys przypomne
ten pomnik jest to bardzo wysoka rzecz z postacia(rowniez wielka)Chrystusa na szczycie, tam rowniez bylo zajebiscie, wiatr tak napieprzal ze malo nie poodlatywalismy, jedyna rzecz ktora poleciala to aparat kumpla, nawet mamy to nagrane!! aparat wyglada jakby jest caly, ale niestety tylko jest.
potem byl zamek o dlugiej nazwie ladny widok na cale miasto,duzo kamieni itp

potem hostel - z Danielittem zamieszkalismy z dwoma portugalami organizatorami tej wyprawy, tak w ogole to huje napierw mnie lajzy obudzily pierwszej nocy gdzie 3-4, a nastepnego dnia jeden po 5, bo q.... byl tylko 1 klucz a z zewn nie da sie otworzyc tych drzwi bez klucza, i mendy mnie budzily bo Daniela chrapiacego ze ja p... nie da sie obudzic

i wieczorem wyszlismy zobaczyc miasto noca, i powiem ze tego dnia malo sie dzialo deszcz trohe padal moze temu, i tak se lazilismy, gubilismy i zachaczalismy o najbardziej chamskie bary

2go dnia pojechalismy do Sintry fajne miasteczko bardzo ladne, gdzie szwendalismy sie po ogrodach ruinach palacu, powiem ze bardzo ladne i ciekawie zbudowane

potem byl kolejny zamek na ktory najpierw sie trzeba wspiac prawie do cholernie dluga gorska droga,a potem lazic po nim tez ciezkawo bo to byly ruiny jakby chinskiego muru wysokie strome ale faza byla, niektorzy mieli wieksza bo se jeszcze zapalili na szczycie hasza uhhhaaaaa

potem byl i tu nazwe pamietam Cabo da Roca, czyli najbardziej wysuniety na zach punkt europy kontynentalnej, tez bylo spoko niezla faza tak sobie patrzec w dal oceanu, w sumie to moj pierwszy raz, tak ogolenie nie byl bym soba zebym nie mial ochoty kilku osob zepchanc ze skarpy ale jakos powstrzymalem ta zadze,

nastepnie wieczorem po prysznicu znow wyruszylismy na miasto, najpierw do jednego z najwiekszych centrow handlowych europy niejakiego Colombo i w sumie na huj tam jechalem taki auchan tyle ze wiekszy i z paroma pozimami, tylko kase na metro wydalem, ale coz jechalem metrem lizbonskim i bylem w tym slynnym cenrtrum a wy nie!!

potem znowu poszlismy sie szlajac do miescie i trafilismy na uliczke barowo-pubowo-imprezowa, wygalad to tak ze male uliczki z duza iloscie barow i ludzi pijacych na ulicach - esencja tego kraju, wiec popijalimy se puiwko w chamskich barach ,pod jednym pomnikiem, a co 10 metrow ktos nam proponowal hasza i inne,Daniel mial nawet przez chwile coce na reku, ale spokojnie nie wzial!! potem nabralismy ochoty na piwo lawkowe wiec se kupilismy w jakims nocnym-ceny sa duzo wieksze niz w Covihli znalezlismy park i se usiedlismy i pilismy, tak po jakims czasie rozgladania sie zauwazylismy ze tu ludzie sie jakby dziwnie zachowuja, ludzie tzn faceci bo tylko tacy tam byli, bo tak jakby sie znali a potem sie poznaja tula i gdzies ida.....hmmmmm

tak okazalo sie ze nasze przemyslenia sa sluszne to byl park dla pedalow, podobno jeszcze dla dziwek ale niestety badz stety zadnej nie zauwazylismy, a ci pewnie tez mysleli ze jestemy para czy cos bo nie zaczepiali;) , a kumple ktorzy poszli na disco dostali w palnik jeden ma limo jeszcze pod okiem- to ten co mu wypadl aparat z rak, moz
3 dnia najpierw byl dalej w Lizbonie ponik zdobywcow, taki wysoki ze cale miasto znowu widac, potem Bella de Torre taki fajny maly zameczek nad samym oceanem jeden taki kosciol a potem Fatima, to by bardzo modlitewny i rozmysleniowy dzien, takiej zadumy wrecz,

i po tripie

a tydzien idzie spokojnie tylko piwko pije kurturarnie w barach wieczorami; i staram sie zalatwiac rozne formalnosci z uczelnia bo jeszcze po 2 miesiacach nie zaltwilem, ale jestem coraz blizej;)
pokazlem sie jedemu profesorkowi dopiero na oczy dalem mu temat pracy jaka mam napisac na ponad 20 stron, temat wymyslilem na odp... sie, i od razu zaakceptowal, niektorzy z tego co wiem ganiali do niego z tematami po 2-3 razy,
i tak idzie weekend zapowiada sie spokojnie bo wielu zachlajmord wyjechalo na wycieczke i duzo do nauki i pisania jest q....

tyle w sumie wy tez czaem napiszcie co u was

Thursday, November 16, 2006

parafrazujac piosenke kazika : o tym tygodniu szybko chce zapomniec a o tym co sie dzialo w sumie tez za bardzo nie wiem,

ten tydzien generalnie minal mi w okolicach alkoholu

najpierw w poniedzialek poszlismy sobie do baru na piwko kulturalnie i w ogole a skonczylo sie na tym ze prawia nic nie pamietam
bylo to tak ze ja grzechu i kris poszlismy sobie na to piwko i zaraz po tym przyszly dziewczyny kolezanki z rzeszowai okolic z chlopakiem jedej z nich niejaki Usha (czyt. Usza), koles czarny ale mily i w ogole chyba moj rasizm sie zmniejszyl ;) , bo koles zaczal fundowac browar i tyle wychlalismy ze szok, wciaz tylko mi donosili i donosili, momentami pamietam ze na stole stalo przede mna po 3,4 piwa i nie wiedzialem z ktorej butelki pic wiec pilem wszystkie na raz po lyku noi sie z krzychem nawalilismy, ja chyba bardziej, bo grzesiek sie zmyl z tamtad, no i podobno tanczylem skakalem spiewalem, wszystko!!
tanczylem na jakiejs lawce spiewalem gotyckie piosenki choc zadnych za bardzo nie znam itp

na szczescie potem zjawil sie moj aniol stroz Daniellooss ktory zabral mnie do PAC-a, czyli naszego akademika, podobno malo sie nie zabilem na schodach w pokoju i przywitalem sie z roomadem uhhhaaaaaaaaaaa

nasepny dzien byl straszny caly prawie przelezalem w wyrze bo nie dalem rady sie ruszac, kac gigant myslalem ze umre, fuckin`hangover!!!!!!!!!!!

wczoraj natomiast zaczelo sie portugalskim na ktorym spiewalismy i w ogole taka romantyczna piosenke ze prawia sie poplakalem potem dokonalem przelomowego odkrycia: ze nie mam q.... nic do jedzenia Daniel kopsnal mmi jajka zebym mogl chociaz zrobic sobie jajecznice, i wyruszylem po zarcie do sklepu do ktorego jest zajebiscie daleko ale najtaniej, niestety w drodze powrotnej tak sie q... rozpadalo ze nawet parasol mi za brdzo nie pomogl i zmoklem jak cholejra

potem poszlismy na pieczone kasztany za free :) i garripiga (czyt. zaripiga)te z na poczatku jest z kropka, pyszne winko po 50 centow na maly kielon, slodkie i mocne, tak troche bimbrem jechalo mniam i do tego kasztany spoko,
poznalem wielu nowych ziomow, kilku ktorzy byli w Bialym na erazmusie,i w ogole zaczeli dawac mi rozne rady itp mniej wiecej takie ze: stary ucz sie portugalskiego i zacznij startowac do lasek wszystkich po kolei to moze za setnym razem cos i sie uda bo bez jezyka trudno, no i stary pij pij pij ile wlezie baw sie tancz choc po klubach olej nauke imprezuj, no i stety badz niestety do tej drugiej rady sie zastosowalem, bo po tym poszlismy na polish party do planety-taki klub blisko akademca i sie zajebalem totalnie w sumie drugiej polowy impry nie pamietam, ale podobno trzymalem sie na parkiecie tylko na koncu odlecialem potem kumpel wzial mnie i zaprowadzil do akademca, bo Daniela nie bylo, a przy wyjsciu probowalem zaplacic dowodem osobistym i kalendarzem, bo nie moglem znalezc karty wstepu ,to bylo gdzies po 5-ej, i q... troche zbyt duzo wydalem!!!!!!!!!!!! ale bylo fajnie wytanczylem sie z wszystkimi dziewczetami

no i w sumie wstalem stosunkowo nie dawno wzialem prysznic i wyszedlem na miasto zgubic kaca, ale sie h.. trzyma i nie odpuszcza ajjjjjjjjjjjjjj

ja juz nie pije!!

jutro jade na wycieczke do Lizbony i okolice na 3 dni, mam nadzieje ze pogoda bedzie ok

pozdro

Monday, November 13, 2006

coz w weekend zbyt wiele ciekawego sie nie dzialo, z pt na sob napilismy sie poszlismy na disco film mi sie urwal itp ale do czasu kiedy pamietam bylo ok:) potem mialem jeszcze gdzies isc ale bylem zbyt zalany aby isc wiec sie cofnalem zreszta i tak pewnie bym nie wsiadl do autobusu pedzacego na impre gdyz druh Danielittoo juz po mnie szedl aby mnie zabrac do akademca

w sob poszlismy w gory tyle ze w gory powinno sie isc wczesniej a nie tak jak my wstalismy po 12 wyszlismy po 13, i jak juz wracalismy gdy sie sciemnialo, to tylek mi prawie odmarzl, ale przyanjmniej sobie przeszlismy sie dla zdrowia, potem obiado-kolacja i picie, niedziela minela nudnie, zrobilem jakiestam pranie, cos do zarcia i sie szwendalem po akademcu po ludziach i wyjadalem im ciastka i zarcie ;)

tak w sumie minal weekend nothing special

Friday, November 10, 2006

coz przyznaje sie ze w tym tygodniu nie zrobilem nic pozytecznego nic!!!! jesli chodzi o nauke czy cos podobnego, no bo w ogole nie mialem jak no nie da sie!
w tym tygodniu w Covihli trwa wielkie swieto studenckie ktorego nazwy teraz nie moge sobie przypomniec, cos na wzor naszych juwenaliow, tyle ze to jest zorganizowane jakby dla nowych studentow ktorych wlasnie skonczyli kocic

no i jak to w czasie juwenaliow trzeba sie bawic pic itp itd wiec wiec przylaczylem sie do tego pedzacego owczego pedu i przylaczyc sie do imprezy

w srode odbyla sie wielka parada po ulicach miasta wszystkich wydzialow uczelni(tzw. Fiesta Lata), wszyscy sie poprzebierali w jakies kolorowe fatalachy pobudowali jakies dziwne pojazdy tez kolorowe i szli spiewali tanczyli pili pili pili, my rowniez przylaczylismy sie do tego picia i tak bylo juz do konca, ogolnie bawilem sie zajebiscie bo upilem sie za free, wciaz ktos czestowal mnie alkoholem badz sam od nich bralem, napatrzylem sie na fajne laski, pogadalem z jakimis nieznajomymim potrugalami i portugalkami ktorych nawet nie pamietam i w ogole zajefajnie bylo, tu chodzi o atmoosfere jaka tam panowala - bo byla spoko,

nastepnie gdy ta impra sie juz konczyla, trzeba bylo wrocic do rezydencji gdyz niestety ale na samych platkach z mlekiem z samego rana czlowiek dlugo nie ujedzie i tak dlugo ujechalem ale trza bylo cos wszamac, wiec gdy w koncu zatoczylem sie do rezydencji zjadlem moje wlasnorecznie przyrzadzone spagetti odgrzane w mikrofali ktore smakowalo pysznie i pierdolnolem sie na wyro , przez gdzies 1,5 godziny przezylem wszystko zgon - zejscie, kac i powrot do zycia, na szczescie Danielittoo mnie obudzil, tak walil do drzwi ze hoho i dlugo, ze sie nie poddal to milo

wiec wstale i znowu zaczalem pic nastepnie wybralismy sie na koncert jakiegos bardzo popularnego tu zespolu(quim barreios), myslalem ze to bedzie jakas mloda gwiazda popkultury a tu wyszlo jakisch 4 podstarzalych gosci i zaczelo grzac w instrumenty, na poczatku sie zdziwilem i nie wiedzialem o co chodzi, ale potem mi sie spodobalo, patrzcie jak to po pijaku czlowiekowi sie wiele podoba i jak bylo ? bylo zajebiscie! sie natanczylem poskakalem popijalem piwko znowu z kims gadalem i w ogole takie tam, a moj towarzysz broni Danielloss jak zwykle bajerowal jakas panne, ale tej to mu jakos nie zazdroszcze ;)

coz kiedy zespol przesal grac, a na scene wstapil dj, to juz nie bylo to na poczatku jeszcze fajnie gral ale potem juz kich , wiekszosc panienek juz wyszla ludzie sie zmywali wiec uznale ze tez trza spadac i tak wytoczylismy sie z tamtad o 5 rano, polozylem sie gdzies tak po 6.20, powrot z tamatd dlugo trwal bo daleko, no i glodnym sie bylo,

nastepnie w czwartek obudzilem sie po 14 w ogole w dobrym humorze, z chcia zrobienia czegos pouczenia sie iw ogole serio nie sciemniam!! chcialem pojsc sie pouczyc i gdy tylko zszedlem z wyra pukanie do drzwi, a tu moj inny kompan od kieliszka niejaki Krzysztof K. z Myslovitz, student architektury wtacza sie kulawy do pokoju i mowi/pyta: ´´Rafita przejedziesz sie ze mna do szpitala?´´ a ja powiedzilem : ´´ok´´
wzialem sie tylko przebralem, spakowalem do reklamowki reczniki i przescieradlo bo kazdego czwartku nam wymieniaja, wzialem w jedna reke banana w druga jogurt i pobieglem do wyjscie gdzie czekal juz samochod wpakowalem sie i w droge, podwiozl nas jeden portugalczyk mercem beczka i w czasie podrozy dowiedzialem sie co sie stalo
mniej wiecej tyle: gosc dnia poprzedniego nawalil sie w sztok poszedl z nami na koncert gdzie dalej se popijal nastepnie co pamieta ze jakos znalazl sie w sasiednim miescie, chca sobie jakos skrocic droge powrotna, zaczal lezc przez jakies laki i pola , wpierdzielil sie w drut kolczasty zle stana noga i skrecil sobie kostke, spuchla jak cholera sam widzialem w szpitalu, potem zlapal jakiegos stopa i tak udalu mu sie dostac do akademca,

w szpitalu ja zalatwialem co trzeba z dokumentami, placilem, wozilem go wozkiem z sali do sali i w ogole spoko bylo, pogadalismy se z pielegniarkami jakimis sanitariuszkami, ochroniarzem, odkrylem ze bardzo kreca mnie laski w tych jakby uniformach sanitariuszek ajjjj, i w ogole czas minal milo przynajmnmiej dla mnie ,dla Krzyska tez no tyle ze ta noga, nalozyli mu opatrunek zapisali leki i zmylismy sie z tamtad taryfa bop inaczej on nie dalby rady bo to do nas cholernier daleko i pod gore, potem kupilem mu leki i kule do chodzenia i tak w sumie dzien minal, potem strzelilismy po winku piwku i spac w sumie,

dzis na portugalskim musilelismy opisac kogos z wygladu i w ogole no i Rita nas chwalila i troche ochrzanila ze czytalem z zeszytu, a teraz nie wiem co bede robil, weekend przede mna-zobaczy sie co bedzie sie dziac

pozdro

Tuesday, November 07, 2006

coz czas tu mija mija a ja ostatnio sie opieprzam i opieprzam szczegolnie wczoraj i dzis, zamiast jak to bylo moim zamiarem uczyc portugali demokracji i Polskiej kultury

wczoraj generalnie spedzilem od groma czasu serwujac po necie, nie nie uczac sie czy szukajac materialow do nauki NIE, tylko czytajac prase i jakies glupoty i felietony Igora Zalewskiego-tak poza tym sa bardzo zabawne i inteligentne;

potem polazlem do akademika i oczywiscie, bo jak to nie, musialem zajsc do mojego ulubionego tutaj sklepu monopolowego-bo blisko , po dzienna dawke witaminy W, niektorzy ten skladnik odzywczy nazywaja wino czy vinho, ktory nastepnie spozylem wraz z innymi ludzmi glownie Polakami dbajacymi o zdrowie w kuchni, jeden kumpel chyba lekko sie wcia bo oddal nam do zjedzenia swoj caly Polski pasztet mniam, ach glupi on,

nastepnie zalapalismy sie na koniec imprezy portugali ktorzy zostawiali jest dosc sporo jakiego swojego bimbru, ktory jako drink z cola calkiem niezle smakowal, no i trza przyznac ze mocne to cholerstwo, bo ludzie sie troche tym podpili, ja chyba tez bo jakos pod koniec nic nie pamietam a jak zwykle jezor mi sie rozplatal i gadalem i durnoty ktorych nie pamietam juz
ostatecznie pozataczalismy sie pokojow gdzies po 4 z hakiem

nastepnie trzeba bylo wstac wczesniej (dzis) aby pojsc do jednego dupowatego profesorka i jednej kobiety, no i w sumie tylko ja wstalem i obudzilem biednego Daniela drugiego kupmla nie dalem rady dobudzic bo sie zabarykadowal w pokoju i nie slyszal walenia do drzwi (a tak w ogole to zwykle mnie trzeba budzic) ale jak zwykle to bywa mozna powiedziec ze nic nie zalatwilismy, wiec poszedlem spac sobie dalej, a co mi tam;)

nastepnie postanowilem ponownie sprobowac sie z gotowaniem i cos upichcic, w sumie chyba zj...al mi sie tu lekko smak, bo powiem ze nawet nienajgorsze wyszlo mi te spaghetti tyle ze co do proporcji to w ogole nie mam jakiego kolwiek rozeznania, ale coz zrobile to teraz musze to zjesc-bez laski

mam duzo odczuc o tym kraju i w ogole ale teraz jakos nie chce mi sie o tym pisac

Monday, November 06, 2006

hmmmm

tak sobie go zalozylem bo zobaczylem ze Czarek tez ma, a co niby ja nie moge!

nie wiem czy bedzie co wpisywac, nie wiem czy potrafie zainteresowac ludzi mna i w ogole, ale zobaczymy - wyjdzie w praniu, no i jesli bede cos wpisywal to bede prawdziwy ja wiec sie nie bulwersowac nie obrazac ani takie tam

pozdro