Rafity przygody z Portugalami na koncu swiata

Friday, January 12, 2007

Danniellooosssz

jak kiedys obiecalem Danielicie ze trzasne post o nim to musze sie z tego wywiazac, wczesniej tego nie robilem bo cholera wyjdzie ze ja mam tu nudne zycie ale coz jak mus to mus

jego zywot tu mija miedzy 2-3 rzeczy/osoby

1.praca, chodzi do bibliteki bo tu jest najlepszy net i robi te swoje stronki programowanie pozycjonowanie itd

2. PAC, czyli akademik, tu mozna zaliczyc i mnie ale to tez nie zawsze sie widujemy czy spedzamy czas w tym samym miejscu

3. no i niejaka panna Ariadna- taka jedna hiszpanka o przepraszam galijka, i teraz jego mysli i zycie kraza wokol tej krotkoostrzyzonej ciemnowlosej panny,
Ari to Ari tamto..ble bla bla, ale spoko rozumiem, wszyscy wiedza jaki jestem zajebisty

no i co tu powiedziec no i sie hiszpani czy tam galiluje ten nasz bohater, jeszcze go takiego nie widzialem, co te hiszpanskie dziewczyny potrafia zrobic z tak dobrze zapowiadajacego sie pijaka

poznali sie oni na fiescie Latadzie,tzn ja tez ja wtedy poznalem, ale nie za bardzo to pamietam, pamietam tylko ze jak ja mowilem do niej po ang to nic nie rozumiala, a jak Daniel powtarzal to samo, to juz rozumiala, a on wcale takiego zajebiscie wyrazniejszego akcentu ode mnie nie ma, ale coz widocznie wtedy juz zadzialal jezyk milosci,

no i mozna powiedziec ze przestal pic, sie zdarza sie, w sumie ja chyba jestem tu jedna z najmniej przejeta osoba z naszej paczki tutaj z tego powodu, a njalepiej go znam,

ciekawe jest rowniez zjawisko chwalenia sie: tzn nie chcwalenia w sensie ej mam hiszpanke itd itp, tylko raczej tak bardziej perswazyjnie:

jest rozmowa z kims rozmawia Danni,,no ja tam nie wiem co sie dzieje z pacu kto co i dlaczego bo rzadko tu bywam , glownie to tu tylko biore prysznic i jem"
wtedy ta osoba sie pyta ,,to co ty robisz?"
D:,,a no u Ariadny se siedze;)"-z tym jego usmieszkiem na twarzy
ktos,,achaaaaaa"
D:,,nooooo;);)"

niestety bylem swiadkiem zbyt wielu takich rozmow wiec mi sie przejadly i mialem dosc

znaczace przynajmniej moim zdaniem jest to ze ustawil on rowniez opis gg : bom aniversario Ari- co znaczy wszystkiego najlçepszego z okazji urodzin, choc hmmmm ona nie ma gg,

ale dziewczyna jest mila, uczyla mnie troche hiszpanskiego i przwiozla nam, podkresla nam! galijskie slodycze, w tym jedno to bylo naprawde zajebiste, trza ja namowic aby w marcu tez przywiozla to

ale moze ja zbyt pochopnie osadzam, albo moj maly cynizm jest spowodowany zazdroscia, ciekawe co by powiedzial na ten temat Freud?

ale chlopak ma sie dobrze, jest tu dopsze i w ogole, i to jest najwazniejsze i ja jako jego dobry funfel sie ciesze jego szczesciem, jak to ckliwie zabrzmialo, choc czasem go sluchac nie moge- no zawsze musze dodac cos od siebie,

a tak w ogole czy ja tez taki bylem??

ale w dalszym ciagu czasem jeszcze siadamy na jakas posiadowe w kuchni, robic sobie cos do zarcia i szamajac czy pijac herbate, jak za dawnych barowych i outdoorowych czasow obgadujemy gnijemy nabijamy sie i wymyslamy rozne historyjki, w ktorych sie nabijamy z ludzi i siebie np dzis byla taka ze ryczalem ze smiechu chyba z 5 minut

chyba tyle

0 Comments:

Post a Comment

<< Home